Czasowniki określające byt. Tryby czasu, czasów, jak chociaż mogłoby, ale nigdy się nie wydarzyło. Oby w końcu.
Pierwszoosobowa retrospekcja. Za długo patrzyłem na twoje zdjęcie. Z kilku dni przed, zanim odszedłeś. Brakuje mi wszystkiego. Od nadmiaru wspomnień zapomniałem nadążyć. Chciałbym, żebyś tu był, chociaż czasem. Chciałbym, żebyś był w Gdziekolwiek, bo tam chyba niedługo podążę.
Narracja trzecioosobowa. Odkąd pamiętał, była jego ulubioną, bo nie tak oficjalna i do niczego nie zobowiązywała. Nie miała imion i nazwisk, marzeń i planów. Było tylko ‘tu’ i ‘teraz’. Ponosiła go zawsze najbardziej, na wyżyny i wzniosłości słów. Pochłaniała jego każdą, bezkształtną emocję. Wyrażała zawsze to, co chciał – nigdy za mało, ani za dużo. To umiarkowanie, które na tle wszystkiego wokół było tylko zanikającym archaizmem.
Wielka Improwizacja. Wszystkie działania skupione wokół celu, którego nie widać albo też, którego ma się świadomość nigdy nie osiągnąć. Pomieszania z poplątaniem. Fantasmagoria.
Fabuła jakaś tam. Niedopowiedzenia, niezrealizowania, niedoczekania. Liczby mnogie wszystkich zdarzeń niedowydarzonych. Pełna i soczysta samotność, która jest zbyt dumna, by mogła się z kimś podzielić. Importowane chińskie szczęście. Na chwilę. Taka zwykła podróbka. Fin de siecle, kurwa, fin de siecle.
* http://literat.ug.edu.pl/tetmajer/013.htm