(...)
- Teraz, po tym wszystkim dobrym i złym, i dobrym, chciałabym, żebyś to ty był ojcem mojego dziecka.
- Gdybym był, pewnie nienawidziłabyś mnie równie silnie, co jego.
- Nie. Mamy tyle wspólnego, a nasze rozmowy nie są śmietnikiem słów rzucanych odruchowo. Wartości i ideały, cały Ty, Twój sposób bycia...nigdy nie spotkałam kogoś takiego, ideału.
- Uwierz, nie chciałabyś bym był ideałem.
- Chciałabym.
- Wtedy ty...każdy miałby tak wysoką poprzeczkę, żeby się do mnie w jakikolwiek sposób dostać. Ideały to czas przeszły i wszystkie skończyły marnie. Ja też nie chciałbym, żebyś była idealna, bo wtedy nie byłoby szans na to, bym cię poznał i żebyśmy byli tu razem, wyganiani od baru do baru, bo nasze wspomnienia są dłuższe, niż godziny otwarcia...
(...) I boję się tego, że w końcu będziemy musieli iść do domu...